![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
About Me °Name .......Michał°Age............18. °Birthday 19 october °Email............. °Website........... °Hobbies........... Menu °Index°Guest Book °Archives Archives °2009sierpień maj kwiecień marzec luty 2008 listopad wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień Links °Oceny.bizOceny.biz Politycznie Klub Zachowawczo-Monarchistyczny Prawy.pl Konkurs BlogRoku 2007 Moje zgloszenie Czadowe strony Kochane Górzno Stronka Agniechy. Zdjęcia, teksty itp Blogi Anka Sandi borufffka Mój stary blog Muzyka Reggaenet Codzienna Gazeta Muzyczna Hip-Hop.pl °Link °Link °Link °Link °Link °Link Credits Stworzył Artur pobrano z Szablony InventivePowered by blog Picture from Pictures for you °All Rights Reserved |
|
Lustful memories... OjojTak tak, wiem zaniedbuje mojego starego dobrego bigmichellowego bloga. Ale kurde - tyle się dzieje że nie mam czasu tu pisać. Ta notka też będzie w sumie króciutka i zwięzła. Zgodnie z postanowieniem zrezygnowałem z bibliotekoznawstwa i zostałem filozofem. Od 1 października będę dojeżdżał na koniec świata by nauczać się o tym, co te wszystkie stare brodate pryki wykoncypowały przez te lata a potem sam takim zostanę i będę pisał o tym książki. Poza tym co się u mnie dzieje jeszcze? Rozwijam się mentalnie, czytam, słucham dużo muzyki. Szukam swojej prawdziwej pasji. I to chyba tyle póki co. Ach no i najważniejsze - po dwóch latach kompletnej uczuciowej posuchy znalazłem miłość. Kurde, szczęśliwy Miguel - czy to nie brzmi dziwnie? Tyle notek smęcących, smutnych, rozpaczliwych a tu nagle bach! - i nie ma smutku. Jest kupa radości i entuzjazmu. Od razu odmłodniałem i zyskałem kupę energii do działania. I to wszystko dzięki Niej. Dziękuję Ci za to że jesteś Kochanie ;* (ale się słodko zrobiło nie? :P) Dobra, to kończę to moje biadolenie i obiecuję że się poprawię i będę tu częściej pisywał, byście nie narzekali że o was, czytelnikach wiernych, zapominam. Tak więc z szatanistycznym pozdrowieniem was póki co żegnam! AVE! PS: odwiedzajcie też mojego drugiego bloga. Bo mi smutno że tak mało ludzi go zna :P 2009-08-11 17:32:18 skomentuj (9) Decyzje
Oj dawno tu nie pisałem. Wiem, jestem złym człowiekiem który zaniedbuje starego bloga na rzecz nowego.
Ale cóż poradzić. Tak wyszło. Co u mnie nowego? Zdecydowałem się zrezygnować ze studiów. Tak. Źle mi będzie opuszczać tych ludzi ale kurde. Nie jestem w stanie dalej ciągnąć czegoś co mi się sypie. Zawaliłem ten semestr i nie mam dalszych szans na to bym zdał. Mogę próbować. Ale po co? Czas iść do przodu. Zdecydowałem się pójść na filozofię. Dlaczego? Bo od zawsze mnie pasjonowała. Lubię sobie pogadać bzdury używając mądrych słów. Mnóstwo zmian, decyzji, zamykanie pewnych spraw. Otwieranie nowych. Rozpoczynamy nowy etap. Chyba warto. 2009-05-23 13:41:07 skomentuj (13) To już pięć lat! Tak tak. 2 kwietnia minęło 5 lat od założenia tego bloga i napisania pierwszej notki. Wiecie jaka to kupa czasu? Niesamowita. Przecież w ciągu tych pięciu lat wszyscy zmieniliśmy się. I to bardzo. Czytelników to ubywało to przybywało. Wiele osób już zniknęło z mego życia, inni się dopiero pojawiają. Ciągle płynie. I jak tak oglądam pierwsze notki na tym blogu to się zastanawiam - jak bardzo ja mogłem się tak zmienić? No ale nic to. Blog już jest stary, ja również jestem coraz starszy ale chcę prowadzić go dalej. Aż nie będę miał o czym pisać. A to chyba nie nastąpi szybko. Bo nawet na bzdurny temat da się napisać wiele. Byleby tylko palce dobrze po klawiaturze latały. Pozdrawiam z tego miejsca wszystkich moich czytelników którzy byli ze mną te 5 lat, a także tych którzy pojawili się później. Bo w sumie to piszę go nie dość że dla siebie to i dla was. abyście mogli sobie pokontemplować moje bzdury. Miguel vel bigmichel. 2009-04-05 13:56:18 skomentuj (10) Boję się. Strach to niby takie naturalne odczucie. Gdy czujemy się niepewnie w jakiejś sytuacji lub ona nam zagraża to właśnie on się pojawia. Ułatwia nam niby skupienie się na tym by przetrwa, ale jednak wrażenia są niezbyt fajne. Boję się. Boję się siebie, własnych myśli i uczuć. Gubię się w domysłach, spekulacjach, wyobrażeniach i wspomnieniach. Momentami czuję, że mogę sobie zrobić coś złego. Nie, że jakoś szczególnie chcę. Po prostu sama świadomość, że jestem do tego zdolny mnie przeraża. Świat sukcesywnie zaczyna mnie przerastać. Czynię wszystko by jednak go okiełznać, ale jakoś tak on się buntuje i ucieka przed próbami uspokojenia. Wyrywa mi się z rąk i daje mi odczuć, jak bardzo jestem w nim obcy. Tak, wiem. Poczucie obcości i inności to bardzo zła cecha, że niby tylko ja taki jestem i w ogóle. Ale co poradzę na to, że codziennie się budzę i nie wiem co ja tu robię. Brak weny mnie niszczy. Samotność mnie niszczy. Czuję, jak się zapadam, wsiąkam sam w siebie. Coraz gorzej jest mi powiedzieć o co mi właściwie chodzi, co się dzieje w mojej głowie, jakie niepokoje nią targają. Chcę to wykrzyczeć, napisać ale nie da się. Słów brakuje,albo nie chcą się zebrać w zdania. Zwariowałem? Czy może dalej to sobie po prostu wmawiam? Nikt nie wie jaka jest prawda. Chcę ją odnaleźć. I to zaraz. 2009-03-22 23:54:59 skomentuj (13) Stuku puku Pisu pisu. Skrzypi stalówka, przesuwając się po kolejnych kratkach i wypacając wciąż to czarne krople układające się w zgrabne literki. Tworzę jakiś wiersz czy poemat, zachwyca mnie nie to co robię, ale właśnie ten dźwięk pióra, przesuwającego się milimetr po milimetrze wzdłuż kartki papieru. Co w tym takiego fajnego? Ano nic, uspokaja mnie to tylko. Stuku puku. Klawiatura połyka kolejne literki, wyskakujące na ekranie, składające się w jakieś słowa, zdania, wypowiedzi. To już nie ta magia, nie ten czar skrobiącego metalu, przez który wylewać można swe nagromadzone we łbie emocje. Maszyneria nie daje tej magii. Ale gdzie, poza internetem, można bezkarnie się publikować i wierzyć, że nawet ktoś Cię czyta? Nie za bardzo masz miejsce. Trudno. Dalej tylko będzie stuku puku. A pisu pisu - tylko dla relaksu duszy. Miotam się. Miotam się wśród swoich wspomnień. Tak wiem jestem nudny, wciąż wracam do tego samego, aż do porzygania smęcę i marudzę o tym samym. I co? I nic. Dalej stoję w tym samym bagnie. I ani w te ani wewte bo tylko wpadam głębiej. Żadnego odwrotu. Ręki też jakoś nikt nie chce podać. W sumie nic dziwnego. W końcu jestem antypatycznym człowiekiem, pełnym nieuzasadnionych żali i złośliwości wobec innych. I to nie żadna ironia. To fakt. Taki jestem. Pomimo to uważam, że jednak ktoś by wreszcie mógłby tą cholerną rękę podać, wziąć mnie podciągnąć, może potem bym się jakoś sam wykaraskał ale chociażby te parę centymetrów do góry. Milimetrów. Cokolwiek. Jakkolwiek. Ale nie. Ludzi nie wiedzą jak się zabrać. Czy to tak, czy to wspak. Przykre. No to więc dalej stać tak będę. Innych już zdołam wypchnąć, sam dalej będę stał. Ciszej. Ponosi mnie z frustracji, z tego że nie umiem być dla ludzi tak zupełnie miły, tak uczynny. Że reaguję agresją na nieudolną pomoc, chociaż powinienem być wdzięczny, uśmiechnąć się mimo nadepniętego odcisku i liczyć że potem będzie lepiej. Ale nie potrafię. Nagromadzona żółć chlapie na lewo i na prawo, trafiając wszystkich bez wyjątku, najbardziej tych którzy są najbliżej. Ale też tych obcych. No i czemu? Cisza. Nie ma co krzyczeć. Tworzyć tu pomników nagromadzonej złości i rozpaczy. Niech wybrzmi cisza i takie proste słowa. Przepraszam za to, że szukając pomocy, krzywdzę niewinnych. 2009-03-01 22:14:42 skomentuj (3) Ciepluch Jestem ciepluchem. Tak. Bycie ciepluchem to wspaniała rzecz. Uwielbiam przebywać w ciepłych miejscach, wypełnionych najlepiej słodką wonią ciastków i dobrej herbaty. Mogę godzinami wpatrywać się w ścianę, zachwycać się jej kolorem i chłonąć to słodkie ciepło z niej bijące. Ale może być też knajpa. Ciemno, duszno. Wszędzie kłęby dymu, tytoniowy posmak, sączące się piwo i pogaduchy o sensie istnienia na tym wrednym świecie. Czuję się wtedy bezpiecznie. Nie ma jakichś ochlapusów. To nie miejsce na chlanie. To miejsce gdzie czas na chwilę staje w mieście i daje chwilę odpoczynku w kłębach papierosowego dymu. Ciepluch to idealne zwierzątko domowe. Przytulaśne. Zamruczy kiedy trzeba. Wykarmić też można je prosto, dużo ciepła dać a reszta sama jakoś pójdzie ;) Tak. Jestem ciepluchem. Mój świat to herbata, książka, czasem papierosy, może trochę snu, czerwone wino i wyobraźnia. Tylko wciąż czegoś mi brak. Ciekawe czy uda mi się to kiedyś odnaleźć. Tyle. 2009-02-08 00:52:36 skomentuj (7) Puk puk Puk puk. Jestem tu jestem. Wróciłem po wielu tygodniach walki ze złośliwym komputerem, niechęcią do pisania i takimi różnymi egzystencjalnymi bzdurami.Wracam z nowymi siłami, już jako dumny dziewiętnastolatek i do tego z coraz większą mocą do nauki. Cóż się u mnie działo ostatnimi czasy? W sumie wciąż ta sama stara bida. Rozkręcam się na studiach, nowe znajomości, nowe miejsca, nowe historie. Katalogujemy, przyjaźnimy się z Estreicherem, śpiewamy... Do wyboru do koloru. Studenckie życie. Męczą mnie myśli. Są bardzo plastyczne i umykają mi gdy chcę coś z nich stworzyć. Nieznoszę stanu gdy mogę tworzyć ale wszystko jest tak płynne i ulotne, że nawet po 10 minutach szukania kartki już nie wiem co mam pisać. Tylko siąść i płakać. A może tak napisać książkę? Najciekawsze notki z bloga rozwinąć w formy dłuższe, może jakoś skleić, stworzyć z nich powieść czy coś... Chciałbym zostać eseistą. Ale droga do tego daleka. Dlatego ta notka jest krótka i chaotyczna. Ale zwiastuje powrót do pisania na dłużej. I oby się udało. 2008-11-23 22:02:55 skomentuj (5) Armia, pierdolec i niemoc twórcza Ale mię tu dawno nie było. No ale o czym tu pisać? Przeca nie będę wciąż gadał o tym samym, jak mi źle jak mi trudno jak mi szaro jak mnie boli... Wiem, że tam powinny być przecinki ale jakoś mi tak znikły i nie chce mi się do nich wracać i je tam wstawiać bo nie. Armia. Zespół który odkrywam od dłuższego czasu, ale dopiero niedawno wciągnął mnie tak bardzo, że praktycznie nie ma czasu bym nie posłuchał choć jednego kawałka. Już tylko dwie studyjne i 3 koncertówki i będę miał pełną dyskografię. Tak wiem. To dużo. I jeszcze oryginały kupuję. Przecież to dziwactwo. Wszystko teraz się z neta ściąga. Ale kurde rzadko książeczki dają. Plączę się wciąż w tym całym burdelu który mam w głowie. Nie wiem czy mam coś kontynuować, czy poczekać aż samo przejdzie(czyli po prostu samemu nad sobą pracować by przeszło). Żadna opcja mnie nie bawi ani nie jest na tyle szybka bym sobie po drodze czegoś nie zrobił. Ale obiecuję wszystkim czytelnikom - będę grzeczny! Cierpię na kompletną bezpłodność literacką. Nie mam siły by napisać choć zdania. Ta nota też nie wiadomo z czego powstaje. Chyba ze zmęczenia. Nie wiem co robię, więc mogę też pisać. Litery płyną ale nie chcą się składać w cokolwiek rozsądnego. Uciekam znowu w świat własnych iluzji, wyobrażeń i lęków. Ale nawet tam nie odnajduję czegokolwiek co by mi pomogło cokolwiek napisać. To nie jest sprawiedliwe. Ja chcę tworzyć, ja chcę wypluwać tą żółć z głowy. Bo tak będzie mi łatwiej. 2008-09-17 23:45:19 skomentuj (3) Autobusowych obserwacji ciąg dalszy Tytułem wstępu oświadzczam, że od teraz będę pisał notki krótsze ale częściej. Co bym ja z wprawy nie wypadał a czytelnicy się nie nudzili czekaniem. Tyle wstępu. Uważam autobusy za taki mały wszechświat, gdzie można spotkać różne postacie, które mogą budzić zachwyt lub odrazę ale zawsze interesują. Bo wyglądają... Inaczej? Nie wiem czy jest to dobre słowo na okreslenie ich wyglądu ale się na pewno wyróżniają. Weźmy typ pierwszy: osobnik płci męskiej, w wieku mniej więcej 20 lat. Wsiada do autobusu z groźną miną, słuchawkami na uszach. Jest bez koszulki, a na jego rachitycznie umieśnionej piersi występuje tatuaż z napisem HWDP. W ręku ściska puszkę z piwem, która w wyniku jego nadmiernej siły praktycznie nie nadaje się do użycia. Ale on namiętnie pije z niej piwo. Jeśli spotykam go w metrze, to stara się by drzwi metra się nie otworzyły. Ma wzrok tak zły, że mógłby zabijać z odległości kilometra. I zawsze mnie zastanawia skąd u niego ta furia? Ktoś ma hipotezę? Typ kolejny: też mężczyzna, po 40. Zaczepia mnie gdy spokojnie czytam książkę. Pożycza ją ode mnie i po przejrzeniu przepytuje z filozofii. Okazuje się że ten niepozorny pijaczyna jest magistrem filozofii, zresztą znakomitym. Oczywiście z powodu różnych kolei losu wylądował na ulicy. Byłem oszołomiony. Wysiadłem z autobusu z książką w dłoni i nie wiedziałem co się stało... Nie spotkałem więcej tego człowieka. Ale pamiętam Cię, filozofie z autobusu. To w gruncie rzeczy tyle przygód autobusowych z ostatniego czasu. Ale wciąż czekam na następne. W końcu jak się dowiedziałem od jednego pana pod gazem: "ludzie nie są nigdy pijani, oni są po prostu popierdoleni". I jak tu nie pić? Tyle chiba. 2008-08-06 00:54:05 skomentuj (4) Ból imaginacji Zawsze, gdy nie mogę zasnąć, nachodzą mnie dzikie myśli. Zabieram się w raz z nimi w piękną podróż w krainę wynaturzeń i tworów niezwykłych. Widzę skały o pięknych barwach, trupy o czterech głowach. Gnijące słońce wyziewa trujące opary i wykrzywia swoją czarną twarz w moją stronę. Boję się tego słońca. Boję się myśleć, boję spać. Co dzień śnię o tym, co będzie, gdy zostanę na tym świecie sam. Gdy odejdą Ci bliscy i Ci dalecy. Jak dalej ułożę mój paskudny świat? Czy podążę drogą śmierci czy może jednak zostanę tutaj i będę wiódł martwą egzystencję ciała bez duszy? Nie chcę wierzyć w to, że ludzie mnie opuszczą, ale gdy nadchodzi kolejny kryzys, gdy kolejny raz widzę śmierć czającą się wokół mej umęczonej głowy, nachodzi mnie ochota by rzucić to całe życie w cholerę. Jednak, póki, co, albo ktoś wyżej ma jakiś większy plan, co do mnie, albo po prostu za mało chcę. Nie wiem czy jest tu jakaś sensowna odpowiedź. Jak na razie dalej trwam po prostu. Wciąż pamiętam ten dzień, gdy nie wiedzieć, czemu zawalił się mój świat. Nie była to wielka katastrofa. Po prostu szedłem ulicą i nagle poczułem jakbym się zapadał do środka. Padłem na kolana a wokół rozpętała się wielka ogniowa burza. Czułem jakby trafił do sedna piekielnych czeluści. Padłem na twarz i jakby wielki ciężar położył mi się na plecach. Wyłem nie mogąc wstać. Nie widziałem nic, tylko wielką ciemność. Czułem się taki mały wobec potęgi otaczającego mnie ognia. Czy to była agonia? Nie wiem. Wiem, ze za każdym razem, gdy sobie o tym przypominam, zaczynam czuć wielki ciężar na mojej duszy. I znowu zapadam się do środka. Boję się, że kiedyś już nie zdołam wstać. I zostanę sam, pośród płomieni śmierci. Kolejny sen. Szedłem ulicą, gdy, zaczęły gonić mnie dziwne postacie. Warczały na mnie i nie miały oczu. Dopadły mnie i odarły z ubrania... Potem usiadły wkoło i kpiły ze mnie. Wyśmiewały to jak wyglądam i jak się zachowuje. Nie mogłem uciekać, pozbawiły mnie rąk i nóg. Wyłem, ale krzyk nie wydobywał się z mojego gardła... W końcu potwory wstały i rozleciały się. Zostałem sam, pozostawiony na pastwę otaczającego mnie tłumu. Ale nikt nie pomagał. Wszyscy albo się patrzyli ze współczuciem albo śmiali. Nikt nie podniósł, nie odział... W końcu ktoś litościwy podszedł i przystawił mi pistolet do głowy. Usłyszałem wystrzał i się obudziłem... Strach przed snem jest coraz większy. Jeśli nie jestem zmęczony na tyle, by po prostu paść nie idę spać. Boję się, że znowu najdą mnie wizje. Że znowu nie będę mógł wstać, będę bał się wyjść z domu albo znowu będę musiał się uszkodzić by się uspokoić... Nie chcę żyć w takiej imaginacji... 2008-08-02 14:55:27 skomentuj (3) |
|
||
![]() |